Das Werkstattsystem
PL
Zobacz stronę demo
Planowanie zdolności: ile godzin naprawdę możesz rozdać

Planowanie zdolności: ile godzin naprawdę możesz rozdać

7 min czytania

Kalendarz warsztatu pokazuje wolne okienka. Sprzedajesz jednak nie okienka, tylko godziny — a tydzień mieści ich mniej, niż sugeruje grafik. Planowanie zdolności oznacza więc: najpierw policz, ile czasu zleceniowego zostanie w przyszłym tygodniu, i dopiero potem rozdawaj terminy.

Warsztat bez papierologii?

Zlecenia, roboczogodziny, części i faktury w jednym systemie. Od przyjęcia po e-fakturę, bez podwójnego wprowadzania.

Zobacz oprogramowanie dla warsztatu

Rozróżnienie brzmi akademicko, a jest powodem, dla którego większość terminów odbioru się przesuwa. Między obecnością w grafiku a czasem, który naprawdę trafia do samochodów klientów, siedzi rząd odliczeń, które zna każdy warsztat i prawie żaden nie liczy: przygotowanie, szukanie, prace wewnętrzne, poprawki, telefon.

Rutyna, o której mówi ten artykuł, działa z tablicą i markerem dokładnie tak samo dobrze jak z narzędziem do planowania. Ma trzy kroki — policz czas planowalny, wpisuj terminy przeciwko temu czasowi, nie ruszaj bufora — i cała sztuczka tkwi w kolejności.

Ile czasu zleceniowego naprawdę zostaje w przyszłym tygodniu

Zacznij od obecności i odejmij wszystko, co nie trafia do samochodu klienta. To, co zostanie, jest planowalnym czasem zleceniowym — i tylko to rozdajesz.

PozycjaPrzykładowy tydzieńTwoja liczba
Obecność wg grafiku80 godz. 
minus urlop, szkolenia, znane nieobecności8 godz. 
minus prace wewnętrzne4 godz. 
minus przygotowanie, chodzenie, szukanie6 godz. 
minus poprawki i gesty dobrej woli3 godz. 
= planowalny czas zleceniowy59 godz. 

Środkowa kolumna jest pomocą w rachunku, nie liczbą branżową. Własne odliczenia dostaniesz tylko wtedy, gdy przez dwa–trzy tygodnie będziesz je zapisywać: kartka przy podnośniku, jedna linijka na przerwanie, w piątek podsumowanie. To niewygodne, a potem wiesz, dlaczego tydzień nigdy się nie rozciąga.

Wśród odliczeń prace wewnętrzne są pozycją najpewniej niedoszacowaną. Własny samochód zastępczy, przyjęcie towaru, zamiatanie hali, telefon do dostawcy — nic z tego nie jest opcjonalne i nic nie pojawia się na fakturze. Ile musi zarobić godzina planowalna, żeby uniosła też ten czas nieprodukcyjny, wylicza kalkulator stawki roboczogodziny.

Okienko w kalendarzu to nie godzina. Rozdajesz godziny, a tych jest mniej niż okienek.

Wpisuj terminy przeciwko godzinom, nie przeciwko okienkom

Klasyczny kalendarz warsztatowy ma jeden wiersz na porę dnia i jedno okienko na mechanika. Zlecenie dostaje okienko — niezależnie od tego, czy zajmie 0,4 czy 6,0 jednostki. Dokładnie stąd bierze się przepełnienie, a widać je dopiero po południu.

Wersja z tablicą

Jedna kolumna na mechanika, jeden rząd pól na godzinę. Zlecenie wisi jako pasek tak długi, ile trwa. Pasek wystający dołem z kolumny to termin, którego nie dotrzymasz — i widać to z pięciu metrów. Jeśli paski magnetyczne to nie twoja bajka, przeprowadź ten sam rachunek na tygodniówce: planowany czas trwania przy każdym wpisanym zleceniu, suma bieżąca pod kolumną, obok czas planowalny z sekcji pierwszej.

Liczy się tylko to, że planowany czas trwania zostaje zapisany w chwili wpisywania zlecenia. Nie musi być co do kwadransa; musi w ogóle istnieć. Zgrubny szacunek, który się sumuje, bije dokładny czas, którego nikt nie dodaje.

W tym miejscu narzędzie do planowania zastępuje dokładnie jeden krok ręczny: dodawanie. Sumuje rozdany czas na mechanika i na dzień i mówi, kiedy suma przekracza czas planowalny. Które zlecenie wtedy przesuniesz, nadal zależy od ciebie.

Wpisuj terminy przeciwko godzinom, nie przeciwko okienkom — Planowanie zdolności: ile godzin naprawdę możesz rozdać

Bufor: dzień nie mieści ośmiu planowalnych godzin

Każdy warsztat zna trzy przerwania, które wywracają plan dnia: samochód stałego klienta, który nie odpalił, praca, która pokazuje się dopiero po rozebraniu, i klient, który przyjeżdża godzinę później. Żadne z nich nie jest wyjątkiem, a wszystkie trzy traktuje się tak, jakby były.

Środkiem zaradczym jest stała, pusta kolumna w planie — nie dobre chęci, tylko zarezerwowany czas, którego nie rozdajesz. Użyteczna staje się przez dwie zasady:

  • Bufor siedzi na końcu dnia, nie na początku. Samochód skończony wcześniej wypełnia go sam; bufor z rana jest zużyty do dziesiątej.
  • Jego wielkość się mierzy, a nie zgaduje. Przez cztery tygodnie notujesz, ile czasu buforowego naprawdę było potrzebne. Jeśli regularnie zostaje pusty — bufor jest za duży; jeśli kilka razy w tygodniu się przelewa — za mały.

Okienko awaryjne

Jeśli twoi klienci to głównie prywatni właściciele bez drugiego auta, zarezerwowane okienko rano jest często warte więcej niż sprzedana godzina ekstra. Kosztuje cię zdolność, a oszczędza odmowy, która wysyła klienta do następnego warsztatu. Czy się opłaca, zależy wyłącznie od tego, jak często okienko jest wykorzystane — to też kreski na kartce, nie kwestia opinii.

Wąskim gardłem rzadko jest podnośnik

Kto planuje zdolność, najpierw liczy podnośniki. W większości niezależnych warsztatów podnośnik nie jest jednak najrzadszym zasobem. Kolejka tworzy się przy kwalifikacji, przy jednym urządzeniu albo przy jednej osobie, która pod koniec każdego zlecenia jest potrzebna jeszcze raz.

Możliwe wąskie gardłoPo czym je poznaszCo pomaga
Kwalifikacjazlecenia czekają na tego samego kolegę, podczas gdy inne podnośniki stoją pusteplanuj takie terminy najpierw, resztę wokół nich
Urządzeniegeometria, obsługa klimatyzacji albo diagnostyka piętrzą się w jednym dniustałe dni lub okna czasowe na zlecenia sprzętowe
Kontrola końcowasamochody są gotowe, ale nie do odbiorurozłóż sprawdzenie na cały dzień zamiast od szesnastej
Biuro przyjęćprzyjęcie i telefon wiążą tę samą osobęzgrupuj godziny podstawiania, zapowiadaj, kiedy oddzwonisz

Własne wąskie gardło znajdziesz tygodniem notatek: przy każdym zleceniu zapisujesz, na co czekało. Odpowiedź jest zwykle jednoznaczna i zwykle nie ta, której się spodziewałeś.

Praca przy układach wysokiego napięcia to przypadek szczególny, bo tam kwalifikacja nie tylko jest rzadka, ale i wymagana. Który poziom potrzebny jest w twoim warsztacie do jakich prac, to pytanie do twojej organizacji branżowej albo do jednostki, która u ciebie certyfikuje takie prace — to sprawa uprawnień, nie planowania.

Wąskim gardłem rzadko jest podnośnik — Planowanie zdolności: ile godzin naprawdę możesz rozdać

Dostępność części należy do terminu

Drugą najczęstszą przyczyną przestojów nie jest błąd planowania, tylko kolejność zdarzeń: samochód stoi na podnośniku, praca się zaczyna, i dopiero wtedy ktoś zamawia. Od tej chwili zlecenie blokuje zdolność, której nikt już nie sprzeda.

Wyjściem jest rozróżnienie, które zaczyna się przy telefonie:

  • Termin diagnostyczny — krótki, bez części, wynik otwarty. Można go dawać w każdej chwili.
  • Termin naprawy — dopiero wtedy, gdy potrzebne części są zamówione i potwierdzone. Bez tego potwierdzenia termin jest wpisany ołówkiem, nie obiecany.

Żeby zamówienie w ogóle było możliwe z wyprzedzeniem, potrzebujesz przy umawianiu numeru identyfikacyjnego pojazdu, przebiegu i opisu objawu. Trzy dane, trzydzieści sekund przez telefon — i różnica między samochodem gotowym tego samego dnia a takim, który stoi dwa.

Jeśli diagnoza pokaże, że będzie drożej niż ustalono, zgoda klienta należy się przed zamówieniem, nie po nim. Przedstaw mu nową kwotę na piśmie, choćby krótko, i poczekaj na odpowiedź — wiadomość z liczbą jest później warta więcej niż wspomnienie rozmowy telefonicznej.

Planowanie zdolności to nie kwestia oprogramowania, tylko arytmetyki: policz planowalny czas zleceniowy, rozdawaj terminy przeciwko temu czasowi, nie ruszaj bufora, wąskie gardło planuj najpierw. Tablica z uczciwymi liczbami bije każdy system z optymistycznymi.

Jeśli zmienisz tylko jedno: przy każdym terminie zapisuj planowany czas trwania w chwili wpisywania i sumuj na koniec dnia. Po tygodniu wiesz, czy twój warsztat ma problem z planowaniem, czy ze zdolnością — a to dwie zupełnie różne budowy.

Warsztat bez papierologii?

Zlecenia, roboczogodziny, części i faktury w jednym systemie. Od przyjęcia po e-fakturę, bez podwójnego wprowadzania.