Das Werkstattsystem
PL
Zobacz stronę demo
Kiedy klient nie przyjeżdża: nieodwołane wizyty w warsztacie

Kiedy klient nie przyjeżdża: nieodwołane wizyty w warsztacie

7 min czytania

Przepadła wizyta nie kosztuje cię zlecenia, kosztuje godziny — a godziny nie odłożysz na półkę. Dźwignią rzadko jest jednak opłata za odwołanie. Są nią dwa mało spektakularne ruchy: przypomnienie w odpowiedniej odległości i lista, którą wypełnisz lukę.

Warsztat bez papierologii?

Zlecenia, roboczogodziny, części i faktury w jednym systemie. Od przyjęcia po e-fakturę, bez podwójnego wprowadzania.

Zobacz oprogramowanie dla warsztatu

Nieodwołanych wizyt nie da się zejść do zera. Ludzie chorują, zapominają terminów i mylą dni tygodnia, i tak zostanie przy najlepszej organizacji świata. Pytanie nie brzmi, czy się zdarzają, tylko jaki jest ich udział i co dzieje się z czasem, który właśnie się zwolnił.

Jedno i drugie da się zmierzyć, i od mierzenia się zaczyna: kartka z kreskami przy ladzie, jedna kolumna „nie przyjechał”, jedna „odwołał w ostatniej chwili”. Po czterech tygodniach masz liczbę zamiast wrażenia — i zwykle jest niższa, niż się obawiano, i nierówno rozłożona.

Ile naprawdę kosztuje nieprzyjazd

Rachunek jest nieprzyjemnie prosty. Tracisz czas, którego nikt już nie wypełni — jedną z i tak rzadkich produktywnych godzin tygodnia — pomnożony przez kwotę, którą godzina powinna zarobić twojej firmie. Własną liczbę wyliczysz kalkulatorem stawki roboczogodziny; liczba z branżowego pisma nic ci tu nie da.

Do tego dochodzą trzy pozycje, których zwykle brakuje w pierwszym rachunku:

  • Części, które już są. Zamówione, zapłacone, odłożone — a w zależności od dostawcy w ogóle niezwrotne albo tylko z potrąceniem.
  • Przygotowanie. Zlecenie otwarte, czas przydzielony, podnośnik wolny, być może inny klient odesłany.
  • Efekt wypchnięcia. Klient, który prosił o ten sam dzień i został odesłany, nie dzwoni drugi raz.

Ostatnia pozycja jest najdroższa i najmniej widoczna. Jest też powodem, dla którego praca nad nieodwołanymi wizytami opłaca się nawet wtedy, gdy ich odsetek wygląda niewinnie.

Godzina, która przepada, nie jest przesunięta — jest stracona. Dało się ją sprzedać tylko tego jednego dnia.

Dlaczego klienci nie przyjeżdżają

Jeśli przez cztery tygodnie zanotujesz nieprzyjazdy z jednosłowowym powodem, prawie wszystko wpadnie do trzech grup — a każda ma inne lekarstwo.

PrzyczynaTypowy wzorzecCo pomaga
Zapomnienietermin umówiony ponad dwa tygodnie temu, brak potwierdzeniaprzypomnienie dzień lub dwa wcześniej
Niepewnośćklient nie wie, ile to potrwa ani czy może poczekaćpodaj czas trwania i przebieg już przy umawianiu
Priorytetypraca, dzieci albo inny termin są ważniejszeumawiaj bliżej dnia, zaproponuj godziny podstawienia i odbioru

Uderza to, czego w tabeli nie ma: złej woli. Zdarza się rzadko, a organizacja, która robi z niej założenie robocze, traci więcej klientów, niż ratuje godzin.

Jeden wzorzec pojawia się niemal wszędzie: im dalszy termin, tym częściej przepada. Jeśli twój horyzont sięga kilku tygodni, przypomnienie nie jest uprzejmością, tylko jedynym połączeniem między umówieniem a terminem.

Dlaczego klienci nie przyjeżdżają — Kiedy klient nie przyjeżdża: nieodwołane wizyty w warsztacie

Przypomnienie: moment, kanał, treść

Przypomnienie działa, jeśli przychodzi dość wcześnie, by klient mógł jeszcze odwołać, i dość późno, by znów nie zapomniał. To jest powód zwykłego okna 24 do 48 godzin przed — nie reguła marketingowa, tylko po prostu przedział, w którym odwołanie jeszcze ci się przydaje.

Zupełnie bez techniki

Segregator z 31 przegródkami robi to samo. Przy umawianiu wkładasz kartkę do przegródki na przedostatni dzień; kto rano przerabia kartki z danego dnia i dzwoni, ten przypomniał. Kosztuje to około minuty na termin i działa przy braku prądu.

Co musi zawierać wiadomość

  • Datę, godzinę i — jeśli masz kilka lokalizacji — adres.
  • Ile to prawdopodobnie potrwa i czy da się poczekać.
  • Co klient ma zabrać: dowód rejestracyjny, drugi kluczyk, klucz do śrub zabezpieczających, książkę serwisową.
  • Numer do odwołania. Kto nie może odwołać, ten nie przyjeżdża — po prostu milknie.

Przypomnienie o wizycie jest częścią wykonania zlecenia i nie jest reklamą. W chwili, w której wspomnisz w tej samej wiadomości o ofercie, obowiązują reguły reklamy, a wtedy potrzebujesz zgody klienta. Dlatego trzymaj jedno z dala od drugiego i sprawdź, co u ciebie liczy się jako zgoda, zanim je połączysz.

Oprogramowanie zastępuje tu dokładnie jeden ruch: codzienne przerabianie kartek. Wiadomość wychodzi sama, a odpowiedzi lądują w jednym miejscu. To, co mówisz, się nie zmienia.

Wypełnij lukę, zamiast jej opłakiwać

Dwie godziny, które zwalniają się o dziewiątej, są stracone tylko wtedy, gdy nikt nie jest przygotowany. Zmieniają to dwie listy, i obie mieszczą się na jednej podkładce.

Lista rezerwowa obejmuje klientów, którzy wzięliby wcześniejszy termin. Wejście na nią kosztuje jedno zdanie przy umawianiu: czy można zadzwonić, jeśli coś się zwolni. Ważna jest adnotacja, ile czasu dana osoba potrzebuje — klient, który potrzebuje dwóch godzin uprzedzenia, nie pomoże ci tego samego ranka.

Lista prac bez terminu jest z tych dwóch pewniejsza. Trafia na nią wszystko, co da się zrobić bez rezerwacji klienta: własny samochód zastępczy, odłożona poprawka, przełożenie opon, samochód, który i tak u ciebie stoi — wszystkie prace wewnętrzne, które inaczej schodzą z planowalnego czasu zleceniowego tygodnia. Nie napełnia kasy, ale nie pozwala stracić czasu dwa razy.

Obie działają tylko wtedy, gdy luka zostanie zauważona. Nieprzyjazd potrzebuje więc przypisanego ruchu: kto przyjmuje odwołanie, skreśla termin i mówi temu, kto prowadzi listy. Telefon, który zostaje w czyjejś głowie, nie jest wolnym okienkiem.

Wypełnij lukę, zamiast jej opłakiwać — Kiedy klient nie przyjeżdża: nieodwołane wizyty w warsztacie

Zaliczki i opłaty za odwołanie: co niesie, a co nie

Pytanie prędzej czy później pada w każdym warsztacie, a odpowiedź jest niesatysfakcjonująca: pomaga głównie to, co działa przed nieprzyjazdem.

Zaliczka jest skuteczniejszym narzędziem, ale nie do każdego zlecenia. Pasuje wtedy, gdy zamawiasz dla tego jednego klienta drogi albo przypisany do pojazdu materiał, z którym inaczej zostaniesz — część specjalną, komplet opon w nietypowym rozmiarze, lakierowanie na zamówienie. Przy wymianie oleju jest oświadczeniem nieufności.

Opłata za odwołanie jest prawnie trudniejsza, niż brzmi, a wymagania różnią się między krajami. Wszędzie rozstrzygają dwa pytania, więc zadaj je w tej kolejności. Po pierwsze: czy przy umawianiu terminu w ogóle doszło do zawarcia umowy? Przy okienku warsztatowym ustalonym przez telefon to wcale nie jest oczywiste. Po drugie: jeśli wpiszesz ryczałt do swoich warunków, czy jest on powiązany ze szkodą, którą typowo ponosisz, i czy pozwala klientowi wykazać, że twoja szkoda była mniejsza albo żadna? Prawo konsumenckie w większości porządków obraca się wokół tego drugiego punktu, a klauzula, która go nie spełnia, jest zwykle nieważna — i zostajesz bez opłaty i bez dobrej woli.

Zanim taka klauzula trafi na twój druk zlecenia, daj ją sprawdzić swojej organizacji branżowej albo prawnikowi u siebie. I licz się z tym, że w praktyce rzadko ją wyegzekwujesz: klient, którego by dotknęła, to zwykle ten, którego i tak nie chciałeś zatrzymać.

Najpierw zmierz, ile terminów naprawdę przepada i z jakich powodów. Potem przed wszystkim innym idą dwa ruchy: przypomnienie dzień lub dwa wcześniej i lista, która łapie zwolniony czas. Obie działają na kartotece i obie działają od razu.

O opłatach warto myśleć dopiero potem — i raczej w formie zaliczki przy zleceniach z drogim materiałem niż kary dla wszystkich.

Warsztat bez papierologii?

Zlecenia, roboczogodziny, części i faktury w jednym systemie. Od przyjęcia po e-fakturę, bez podwójnego wprowadzania.